poniedziałek, 2 maja 2016

Lista lektur do matury - aktualizacja 2015

Macie tu na bieżąco aktualizowany spis lektury obowiązkowej ogólniaka (ten jest z matury 2015). Utwory ułożyłam według epok, żeby łatwiej je było umieścić w kontekście historycznym. Warto wypożyczyć lekturę "papierową", po to choćby, żeby mieć orientację w jej rozmiarze, no i nie zapomnieć zapachu prawdziwej książki. Przypominam, że na poziomie rozszerzonym obowiązuje też poziom podstawowy, a ponadto na obu poziomach trzeba znać lektury z gimnazjum. Co nie znaczy, że musicie opanować wszystkie szczegóły - czasem wystarczy ogólna orientacja.Większość z tych lektur, o ile nie są objęte prawami autorskimi, możecie znaleźć online.

OZNAKOWANIE LEKTUR:
Poziom podstawowy (na czarno) / Poziom rozszerzony (na czerwono) / Literatura obca (podkreślone) / Lektury z gimnazjum (na różowo) / Lektury absolutnie obowiązkowe* (wytłuszczone z gwiazdką)


Uwaga - w zestawieniu podaję tylko przybliżone granice epok kulturowych, dla ogólnej orientacji! 


1. Antyk  (IX w. p.n.e. - V w. n.e.)
  • Biblia (wybrane fragm. np. Genesis - opis stworzenia świata i człowieka; hymn św. Pawła o miłości;  Przypowieści: O synu marnotrawnym, O siewcy, O wdowim groszu, O winnicy; Pieśń nad pieśniami, Apokalipsa św. Jana, Księga Hioba); wybrane fragmenty jako konteksty interpretacyjne dla lektury dzieł z innych epok
  • Mitologia (wybór np. Syzyf, Dedal i Ikar, Prometeusz, Demeter i Kora)
  • Homer - Iliada; Odyseja / lub Jan Parandowski - Przygody Odyseusza
  • Sofokles - Król Edyp lub Antygona (wersja literacka lub spektakl teatralny)
  • Horacy - Liryki (wybór np. Exegi monumentum) 
2. Średniowiecze (V - XV w.)
  • Bogurodzica 
  • Lament świętokrzyski
  • Dante Alighieri - Boska komedia 
  • Dzieje Tristana i Izoldy
  • Pieśń o Rolandzie
3. Renesans (XVI w.)
  • Jan Kochanowski - Pieśni* (wybór, np. Serce roście; Pieśń o spustoszeniu Podola; Czego chcesz od nas, Panie; Wy, którzy pospolitą rzeczą władacie; Wsi spokojna, wsi wesoła); Treny* (wybór: V, VII, VIII, i np. X, XIX), Fraszki* (wybór, np. O doktorze Hiszpanie, Na zdrowie, Na lipę, Na dom w Czarnolesie, Na nabożną ); psalm*  (z Psałterza Dawidów, np. 91- Kto się w opiekę...)
  • Jan Kochanowski - Treny (całość) 
  • Mikołaj Sęp Szarzyński - Sonety (wybór)
  • Wiliam Shakespeare - Romeo i JuliaMakbet / lub Hamlet 
  • Miguel de Cervantes - Don Kichote
4. Barok (XVII w.)
  • Jan Andrzej Morsztyn - Wybór poezji 
  • Daniel Naborowski - Wybór poezji 
  • Wacław Potocki - Wybór poezji 
  • Jan Chryzostom Pasek - Pamiętniki
  • Molier - Świętoszek / lub Skąpiec   
5. Oświecenie (XVIII w.)
  • Ignacy Krasicki - Satyry (jedna wybrana np. Do króla, PijaństwoŻona modna) lub Monachomachia
  • Ignacy Krasicki - Wybór bajek*, np. Ptaszki w klatce, Żółw i mysz, Wół i mrówki, Kałamarz i pióro, Mądry i głupi,  Czapla, ryby i rak, Przyjaciele, Wilczki
6. Romantyzm ( I poł. XIX w.)
  • Johann Wolfgang Goethe - Faust 
  • romantyczny wiersz europejski (np. Friedrich Schiller - RękawiczkaJohann Wolfgang Goethe - Król Olch, Aleksander Puszkin, Michał Lermontow)
  • Adam Mickiewicz - Wybór poezji (np. Romantyczność, Oda do młodości, Reduta Ordona;)
  • Adam Mickiewicz - Sonety, np Sonety krymskie: Stepy akermańskie, Czatyrdah, Burza
  • Adam Mickiewicz - Dziady cz.III*, Dziady cz.II*, Dziady cz. IV
  • Adam Mickiewicz - Pan Tadeusz*
  • Adam Mickiewicz - ballada (np. Świteź / Świtezianka / Pani Twardowska / Lilije)
  • Juliusz Słowacki - Wybór poezji (np. Hymn o zachodzie słońca, Smutno mi Boże)
  • Juliusz Słowacki - BalladynaKordian / lub Fantazy
  • Zygmunt Krasiński - Nie-Boska komedia
  • Cyprian Kamil Norwid - Wybór poezji (np. W Weronie, Moja piosnka II, Fortepian Szopena)
  • Aleksander Fredro - Zemsta*
7. Pozytywizm (II poł. XIX w.)
  • Bolesław Prus - Lalka* nowela np. Kamizelka / lub Katarynka /  lub Antek 
  • / lub Eliza Orzeszkowa - nowela np. Dobra pani, Gloria victis
  • Eliza Orzeszkowa - Nad Niemnem (fragm.) 
  • Maria Konopnicka - Mendel Gdański 
  • Henryk Sieniewicz - wybrana powieść (np. Potop / lub Quo vadis / lub Krzyżacy)* 
  • Fiodor Dostojewski - Zbrodnia i kara lub Łagodna
  • Honoriusz Balzac - Ojciec Goriot / lub Emila Zola - Nana / lub Gustaw Flaubert - Pani Bovary
8. Młoda Polska/Modernizm (koniec XIX w. do końca I wojny światowej w 1918 r.)
  • Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Wybór poezji  
  • Leopold Staff (to poeta trzech epok!) - Wybór poezji 
  • Jan Kasprowicz - Wybór poezji  
  • Stanisław Wyspiański - Wesele* 
  • Władysław Stanisław Reymont - Chłopi (t. I - Jesień) 
  • Stefan Żeromski - Ludzie bezdomni / lub Wierna rzeka / lub Echa leśne [lub Przedwiośnie (XX-lecie)]
  • Joseph Conrad - Jądro ciemności  
9. Dwudziestolecie międzywojenne (1918-1939)
  • Maria Pawlikowska-Jasnorzewska (1891-1945) - Wybór poezji np.
  • Kazimierz Wierzyński (1894-1969) 
  • Julian Tuwim - Wybór poezji  
  • Jan Lechoń - Wybór poezji
  • Bolesław Leśmian - Wybór poezji 
  • Julian Przyboś
  • Józef Czechowicz
  • Konstanty Ildefons Gałczyński
  • Jarosław Iwaszkiewicz - opowiadanie (np. Panny z Wilka, Brzezina)
  • Bruno Schulz - opowiadanie (Sklepy cynamonowe / lub Sanatorium pod Klepsydrą)*
  • Stefan Żeromski - Przedwiośnie [lub patrz wyżej]
  • Witold Gombrowicz - Ferdydurke* ; Trans-Atlantyk
  • powieść polska: Zofia Nałkowska - Granica / lub  Maria Kuncewiczowa - Cudzoziemka [lub patrz niżej] 
  • Stanisław Ignacy Witkiewicz (pseud. Witkacy) - Szewcy [lub - patrz niżej]
  • Franz Kafka - Proces [lub - patrz niżej]
10. Literatura współczesna (II wojna światowa 1939 - do dziś)
  • Czesław Miłosz - Wybór poezji np. Piosenka o końcu świata, Który skrzywdziłeś
  • Krzysztof Kamil Baczyński - Wybór poezji, np.  Elegia o chlopcu polskim, Z głową na karabinie
  • Tadeusz Różewicz - Wybór poezji, np. Warkoczyk, List do ludożerców
  • Zbigniew Herbert - Wybór poezji np.  Pan od przyrody
  • Ewa Lipska - Wybór poezji
  • Adam Zagajewski - Wybór poezji
  • Miron Białoszewski - Wybrane utwory np. Karuzela z Madonnami, Namuzowywanie, Ach, gdyby nawet piec zabrali
  • Wisława Szymborska - Wybór poezji np.  Ojczyzna, Nic dwa razy, Kot w pustym mieszkaniu
  • Stanisław Barańczak - Wybór poezji 
  • ks. Jan Twardowski - Wybór poezji xxx
  • Aleksander Kamiński - Kamienie na szanieclub Arkady Fiedler - Dywizjon 303
  • Miron Białoszewski - Pamiętnik z powstania warszawskiego
  • Utwór o tematyce Holokaustu , np. Ida Fink - Zabawa w klucz
  • Antoine de Saint Exupery - Mały Książę
  • Stanisław Lem - opowiadanie (np. Test pilota Pirxa, Trzej Elektrycerze, Maszyna Trurla)
  • Slawomir Mrożek - opowiadanie, np. Wesele w Atomicach
  • powieść przygodowa - np. Daniel Defoe - Przypadki Robinsona Kruzoe
  • młodzieżowa powieść obyczajowa (np. Małgorzata Musiewrowicz - Opium w rosole / lub Dorota Terakowska - )
  • utwór fantasy (np. Ursula le Guin - Ziemiomorze / lub John Ronald Reuel Tolkien - Hobbit / lub Andrzej Sapkowski - Wiedźmin)
  • utwór detektywistyczny, np. Arthur Conan Doyle - Przygody Sherlocka Holmesa  / lub Agata Christie - Śmierć na Nilu
  • opowiadanie z literatury światowej XX wieku, np. Ernest Hemingway - Stary człowiek i morze 
  • polska powieść współczesna
  • Tadeusz Borowski - Wybór opowiadań (jedno - np. Pożegnanie z Marią, U nas w Auschwitzu, Proszę państwa do gazu, Bitwa pod Grunwaldem)
  • Hanna Krall - Zdążyć przed Panem Bogiem  / lub Irit Amiel - Osmaleni (jedno opowiadanie)
  • Gustaw Herling-Grudziński - Inny świat
  • Gustaw Herling-Grudziński - wybrane opowiadanie, np Wieża
  • Ryszard Kapuściński - wybrany utwór np. Cesarz; Podróże z Herodotem
  • Sławomir Mrożek - Tango  lub Tadeusz Różewicz - np. Kartoteka [lub Stanisław Ignacy Witkiewicz (pseud. Witkacy) - Szewcy (patrz: XX-lecie)]
  • powieść polska: Stanisław Lem - Solaris / lub Józef Mackiewicz - Droga donikąd / lub Julian Stryjkowski - Austeria / lub Tadeusz Konwicki - Kronika wypadków miłosnych
  • powieść światowa: Albert Camus - Dżuma  / lub Umberto Eco - Imię róży  / lub G. Orwell - Rok 1984 / lub Gabriel Garcia Marquez - Sto lat samotności / lub Isaac Bashevis Singer - Sztukmistrz z Lublina [lub F. Kafka - Proces (patrz: XX-lecie)]
  • Michaił Bułhakow - Mistrz i Małgorzata   
Ponadto:
  • na poziomie podstawowym:
1. Filmy polskie: np.
  • Krzysztof Kieślowski (1941-1996): np. Krótki film o zabijaniu (1987) - polecam, Krótki film o miłości (1988), cykl 10 filmów telewizyjnych - Dekalog (1989) - w tym dwa poprzednie, Podwójne życie Weroniki (1991), Trzy kolory: [Niebieski (1993), Biały (1993), Czerwony (1994)]
  • Andrzej Munk (1921-1961): np. Eroica (1957), Zezowate szczęście (1960) - polecam, Pasażerka (1963
  • Andrzej Wajda (1926-): np. [tzw. trylogia wojenna: Pokolenie (1954), Kanał (1956), Popiół i diament (1958)], Lotna (1959), Popioły (1965), Wszystko na sprzedaż (1968), Polowanie na muchy (1969), Krajobraz po bitwie (1970),  Brzezina (1970), Wesele (1972), Ziemia obiecana (1974) - polecam, Człowiek z marmuru (1976), Panny z Wilka (1979), Człowiek z żelaza (1981), Korczak (1990), Pan Tadeusz (1998), Zemsta (2002), Katyń (2007), Tatarak (2009), Wałęsa. Człowiek z nadziei (2013)
  • Krzysztof Zanussi (1939-): np. Struktura kryształu (1969), Życie rodzinne (1970), Za ścianą (1971), Bilans kwartalny (1974), Barwy ochronne (1976) - polecamSpirala (1978), Życie za życie. Maksymilian Kolbe (1990), Brat naszego Boga (1997), Życie jako śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową (2000), Serce na dłoni (2008) - polecam, Rewizyta (2009)

2. Homilia Jana Pawła II z 2.06.1979 r. w Warszawie na Pl. Zwycięstwa (Piłsudskiego) - nagranie telewizyjne.
3. wybrany komiks  np. J. Christa - Kajko i Kokosz, H. J. Chmielewski - Tytus, Romek i Atomek
4. wybrane programy telewizyjne: np. Ojczyzna - polszczyzna, 
  • na poziomie rozszerzonym:
1. Eseje (po jednym):
a) Mieczysława Jastruna /lub Zygmunta Kubiaka (o kulturze antycznej)
b) Zbigniewa Herberta
c) Czesława Miłosza
d) Kazimierza Wyki /lub Jana Błońskiego /lub Marii Janion /lub Leszka Kołakowskiego /lub ks. Józefa Tischnera /lub Jarosława Rymkiewicza / lub Jerzego Stempowskiego
2. Dzienniki: np. Marii Dąbrowskiej, Zofii Nałkowskiej, Jarosława Iwaszkiewicza, Witolda Gombrowicza
3. Reportaż: Ryszarda Kapuścińskiego /lub Krzysztofa Kąkolewskiego/lub Hanny Krall /lub Henryka Grynberga
4. Jan Paweł II - Tryptyk Rzymski (poemat)
5. Film z klasyki kinematografii światowej: 
  • Charles Chaplin (1889-1977): np. Brzdąc (1921), Gorączka złota (1925), Dyktator (1940), Światła rampy (1952)
  • Akira Kurosawa (1910-1998): np. Siedmiu samurajów (1954), Tron we krwi (1957),  Dersu Uzała (1974)
  • Orson Welles (1915-1985): np. Obywatel Kane (1941), Makbet (1946)
  • Ingmar Bergman (1918-2007): np. Siódma pieczęć (1957), Tam, gdzie rosną poziomki (1957), Źródło (1960), Persona (1966), Szepty i krzyki (1972)
  • Federico Fellini (1920-1993): np. La strada (1954), Noce Cabirii (1957), Słodkie życie (1960), Osiem i pół (1963),  Giulietta i duchy (1965),  Amarcord (1974), Miasto kobiet (1981) 
  • Andriej Tarkowski: (1932-1986): np. Dziecko wojny (1962), Andriej Rublow (1969), Solaris (1972), Stalker (1979) 
6. Spektakle teatralne ( w tym TV - 1 w roku)  np. Boska reż. Andrzej Domalik, w roli gł. Krystyna Janda - to transmisja na żywo z Teatru Polonia w Warszawie - polecam świetna tragikomedia)
7. Gazeta codzienna, tygodnik opinii, miesięcznik, kwartalnik.
                                                                                                                                                                                                                      

środa, 6 kwietnia 2016

POEZJA POLSKA W PIGUŁCE - post w przygotowaniu

Oto krótki przegląd poezji polskiej od średniowiecza do współczesności: charakterystyczne cechy, przedstawiciele, ważne tytuły. Teksty utworów oznaczonych gwiazdką - na dole strony. Miłej lektury.

ŚREDNIOWIECZE
Cechy poezji średniowiecznej:
- popularne gatunki: pieśni religijne, dialogi eschatologiczne (o sprawach ostatecznych), poezja świecka (okolicznościowa, miłosna itp.)
- anonimowość twórców
- utwory: Bogurodzica*, Lament świętokrzyski* (czyli Żale Matki Boskiej pod krzyżem; Posłuchajcie bracia miła lub Plankt świętokrzyski), Rozmowa Mistrza Polikarpa ze śmiercią

RENESANS
Cechy poezji renesansowej:
- źródła: biblia i antyk
- popularne gatunki: pieśń, psalm, hymn, tren, fraszka
- odejście od anonimowości twórcy
- poeta jako jednostka wybitna (exegi monumentum)
- klasyczna doskonałość formy i treści przekazu  = harmonijna kompozycja, przestrzeganie zasad gatunkowych, decorum (styl adekwatny do tematyki), równowaga wewnętrzna, rytm przyrody, racjonalizm, stoicyzm

Przedstawiciele:
  • Mikołaj Rej - pierwszy piszący po polsku
  • Jan Kochanowski (1530-1584) - ojciec poezji polskiej
Dorobek twórczy Kochanowskiego:
dramat - Odprawa posłów greckich
ok. 300 fraszek (O doktorze Hiszpanie*, Na lipę*, Na zdrowie*, Na dom w Czarnolesie*, Do gór i lasów*, O żywocie ludzkim*)
19 trenów (cykl) (tren V*, VII*, VIII*, X*, XII*, XIII*, XIX-Sen*)
49 pieśni (Serce roście*, Nie porzucaj nadzieje*, (O cnocie)*, Wy, którzy Pospolitą Rzeczą wladacie*, Niezwykłym i nie leda piórem opatrzony*, Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary*
przekład "Psałterza Dawidów"
  • Mikołaj Sęp-Szarzyński - prekursor baroku (zatem poezja ukazująca kruchość ludzkiego życia i lęk przed utratą możliwości zbawienia) 
6 sonetów, epitafia, pieśni religijne, tłumaczenie Psałterza

BAROK
Cechy poezji barokowej:
- źródła: biblia i liryka średniowieczna
- główna tematyka: vanitas - przemijanie wszystkiego, co doczesne; tragizm ludzkiego losu,
- gatunki: sonet, psalm, hymn, pieśń, oda
- odrzucenie dydaktycznej funkcji literatury
- kunsztowna budowa wiersza oparta na koncepcie (zaskakujące matafory i puenty)
- koncepcja jedności przeciwieństw - zasada paradoksu
- długie i skomplikowane zdania, zastosowanie inwersji (szyk przestawny) i przerzutni (przeniesienie części zdania do następnego wersu)
- zaburzone proporcje, nieregularnośc formy
- odejście od harmonijnej wizji świata
-

Przedstawiciele:
Jan Andrzej Morsztyn nurt dworski: (Do trupa*, Niestatek I*, Niestatek II*, Cuda miłości)

Daniel Naborowski - nurt dworski: (Marność*, Krótkość żywota*, Cnota grunt wszystkiemu*)
Wacław Potocki

OŚWIECENIE
ROMANTYZM
POZYTYWIZM
MŁODA POLSKA
Kazimierz Przerwa-Tetmajer (Koniec XX wieku; Melodia mgieł nocnych)
Jan Kasprowicz
Leopold Staff (Kowal, Przedśpiew)
Bolesław Leśmian (Dziewczyna, W malinowym chruśniaku, Dusiołek)

DWUDZIESTOLECIE MIĘDZYWOJENNE
Grupy poetyckie:
Skamander (1918-1939), czasopismo "Skamander" i kawiarnia/kabaret "Pod Pikadorem": 
Julian Tuwim, Antoni Słonimski, Jan Lechoń, Jaroslaw Iwaszkiewicz, Kazimierz Wierzyński
- brak konkretnego programu, zróżnicowanie tematyczne i poetyckie
- poetyka codzienności (kolokwializmy, wulgaryzmy, przeciętny bohater, )
- radość życia, humor, absurd,
- zerwanie ze służebnością literatury

Awangarda Krakowska (1922-1927), czasopismo "Zwrotnica):
Tadeusz Peiper, Julian Przyboś, Jan Brzękowski, Jalu Kurek, Adam Ważyk
- kult 3xM: miasto, masa, maszyna
- konstruktywizm = minimum słów, maksimum skojarzeń
- artysta jako konstruktor pięknych zdań
- nowe środki wyrazu artystycznego, nowoczesna metaforyka
- zbliżenie rytmu poezji do rytmu prozy
- antysentymentalizm = powściągliwość emocjonalna, zastępowanie bezpośrednich wyznań symbolami, pseudonimami lub ekwiwalentami uczuć
- prezentyzm = opisywanie teraźniejszości

Futuryści (1918-1923),
Tytus Czyżewski, Bruno Jasieński, Stanisław Młodożeniec, Aleksander Wat, Anatol Stern
- wyzwolenie języka z reguł ortograficznych, gramatycznych i interpunkcyjnych; propagowanie pisowni fonetycznej
- odrzucenie historii i tradycji
- kult przemocy i wojny
- prowokacje i happeningi

Druga Awangarda, m.in Żagary (lata 30. XXw.):
Czesław Miłosz, Aleksander Rymkiewicz, Jerzy Zagórski Jerzy Putrament, Teodor Bujnicki
- nastroje katastroficzne spowodowane zagrożeniem wojną

II WOJNA ŚWIATOWA (1939-1945)
Krzysztof Kamil Baczyński, Tadeusz Gajcy

WSPÓŁCZESNOŚĆ


TEKSTY UTWORÓW

ŚREDNIOWIECZE:

Bogurodzica
Bogurodzica, dziewica, Bogiem sławiena Maryja!
Twego syna, Gospodzina, matko zwolena Maryja,
Zyszczy nam, spuści nam.
Kiryjelejzon.

Twego dziela krzciciela, Bożyce,
Usłysz głosy, napełń myśli człowiecze.
Słysz modlitwę, jąż nosimy,
A dać raczy, jegoż prosimy,
A na świecie zbożny pobyt,
Po żywocie rajski przebyt.
Kiryjelejzon.

Lament świętokrzyski
Posłuchajcie, bracia miła,
Kcęć wam skorżyć krwawą głowę;
Usłyszycie moj zamętek,
Jen mi się [z]stał w Wielki Piątek.
Pożałuj mię, stary, młody,
Boć mi przyszły krwawe gody.
Jednegociem Syna miała
I tegociem ożalala.
Zamęt ciężki dostał się mie, ubogiej żenie,
Widzęć rozkrwawione me miłe narodzenie;
Ciężka moja chwila, krwawa godzina,
Widzęć niewiernego Żydowina,
Iż on bije, męczy mego miłego Syna.

Synku miły i wybrany,
Rozdziel z matką swoją rany.
A wszakom cię, Synku miły, w swem sercu nosiła,
A takież tobie wiernie służyła.
Przemów k matce, bych się ucieszyła,
Bo już jidziesz ode mnie, moja nadzieja miła.

Synku, bych cię nisko miała,
Niecoć bych ci wspomagała.
Twoja główka krzywo wisa, tęć bych ja podparła,
Krew po tobie płynie, tęć bych ja utarła,
Picia wołasz, picia-ć bych ci dała,
Ale nie lza dosiąc twego świętego ciała.

O anjele Gabryjele,
Gdzie jest ono twe wesele,
Cożeś mi go obiecował tak barzo wiele
A rzekący: "Panno, pełna jeś miłości!"
A ja pełna smutku i żałości.
Spróchniało we mnie ciało i moje wszytki kości.

Proścież Boga, wy miłe i żądne maciory,
By wam nad dziatkami nie były takie to pozory,
Jele ja, nieboga, ninie dziś zeźrzała
Nad swym, nad miłym Synem krasnym,
Iż on cirpi męki nie będąc w żadnej winie.
 Nie mam ani będę mieć jincgo,
Jedno ciebie, Synu, na krzyżu rozbitego.

RENESANS
Jan Kochanowski: O doktorze Hiszpanie
"Nasz dobry doktor spać się od nas bierze,
Ani chce z nami doczekać wieczerze."
"Dajcie mu pokój! najdziem go w pościeli,
A sami przedsię bywajmy weseli!"
"Już po wieczerzy, pódźmy do Hiszpana!"
"Ba, wierę, pódźmy, ale nie bez dzbana."
"Puszczaj, doktorze, towarzyszu miły!"
Doktor nie puścił, ale drzwi puściły.
"Jedna nie wadzi, daj ci Boże zdrowie!"
"By jeno jedna" - doktor na to powie.
Od jednej przyszło aż więc do dziewiąci,
A doktorowi mózg się we łbie mąci.
"Trudny - powiada - mój rząd z tymi pany:
Szedłem spać trzeźwio, a wstanę pijany."

Jan Kochanowski: O żywocie ludzkim
Fraszki to wszytko, cokolwiek myślemy,
Fraszki to wszytko, cokolwiek czyniemy;
Nie masz na świecie żadnej pewnej rzeczy,
Próżno tu człowiek ma co mieć na pieczy.
Zacność, uroda, moc, pieniądze, sława,
Wszystko to minie jako polna trawa;
Naśmiawszy się nam i naszym porządkom,
Wemkną nas w mieszek, jako czynią łątkom.

Jan Kochanowski: Na lipę
Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!
Nie dójdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie,
Choć się nawysszej wzbije, a proste promienie
Ściągną pod swoje drzewa rozstrzelane cienie.
Tu zawżdy chłodne wiatry z pola zawiewają,
Tu słowicy, tu szpacy wdzięcznie narzekają.
Z mego wonnego kwiatu pracowite pszczoły
Biorą miód, który potym szlachci pańskie stoły.
A ja swym cichym szeptem sprawić umiem snadnie,
Że człowiekowi łacno słodki sen przypadnie.
Jabłek wprawdzie nie rodzę, lecz mię pan tak kładzie
Jako szczep napłodniejszy w hesperyskim sadzie.

Jan Kochanowski: Na dom w Czarnolesie
Panie, to moja praca, a zdarzenie Twoje;
Raczyż błogosławieństwo dać do końca swoje! 
Inszy niechaj pałace marmórowe mają 
I szczerym złotogłowem ściany obijają, 
Ja, Panie, niechaj mieszkam w tym gniaździe ojczystym,
A Ty mię zdrowiem opatrz i sumnieniem czystym, 
Pożywieniem ućciwym, ludzką życzliwością, 
Obyczajmi znośnymi, nieprzykrą starością.

Jan Kochanowski: Na zdrowie
Ślachetne zdrowie, 
Nikt się nie dowie, 
Jako smakujesz, 
Aż się zepsujesz. 
Tam człowiek prawie 
Widzi na jawie 
I sam to powie, 
Że nic nad zdrowie 
Ani lepszego, 
Ani droższego;
Bo dobre mienie, 
Perły, kamienie, 
Także wiek młody 
I dar urody, 
Mieśca wysokie, 
Władze szerokie 
Dobre są, ale - 
Gdy zdrowie w cale. 
Gdzie nie masz siły, 
I świat niemiły. 
Klinocie drogi, 
Mój dom ubogi 
Oddany tobie 
Ulubuj sobie!

Jan Kochanowski: Do gór i lasów
Wysokie góry i odziane lasy!
Jako rad na was patrzę, a swe czasy
Młodsze wspominam, które tu zostały,
Kiedy na statek człowiek mało dbały.
Gdziem potym nie był? Czegom nie skosztował?
Jażem przez morze głębokie żeglował,
Jażem Francuzy, ja Niemce, ja Włochy,
Jażem nawiedził Sybilline lochy.
Dziś żak spokojny, jutro przypasany
Do miecza rycerz; dziś miedzy dworzany
W pańskim pałacu, jutro zasię cichy
Ksiądz w kapitule, tylko że nie z mnichy
W szarej kapicy a z dwojakim płatem;
I to czemu nic, jesliże opatem?
Taki był Proteus, mieniąc się to w smoka,
To w deszcz, to w ogień, to w barwę obłoka.
Dalej co będzie? Śrebrne w głowie nici,
A ja z tym trzymam, kto co w czas uchwyci.

Jan Kochanowski: TREN V
Jako oliwka mała pod wysokim sadem
Idzie z ziemie ku górze macierzyńskim śladem,
Jeszcze ani gałązek, ani listków rodząc,
Sama tylko dopiro szczupłym prątkiem wschodząc

Tę jesli, ostre ciernie lub rodne pokrzywy

Uprzątając, sadownik podciął ukwapliwy,

Mdleje zaraz, a zbywszy siły przyrodzonej,

Upada przed nogami matki ulubionej -

Takci się mej namilszej Orszuli dostało.

Przed oczyma rodziców swoich rostąc, mało

Od ziemie się co wznióswszy, duchem zaraźliwym

Srogiej Śmierci otchniona, rodzicom troskliwym

U nóg martwa upadła. O zła Persefono,

Mogłażeś tak wielu łzam dać upłynąć płono?



Jan Kochanowski: TREN VII
Nieszczęsne ochędóstwo, żałosne ubiory
Mojej namilszej cory!
Po co me smutne oczy za sobą ciągniecie,
Żalu mi przydajecie?
Już ona członeczków swych wami nie odzieje -
Nie masz, nie masz nadzieje!
Ujął ją sen żelazny, twardy, nieprzespany...
Już letniczek pisany
I uploteczki wniwecz, i paski złocone,
Matczyne dary płone.
Nie do takiej łożnice, moja dziewko droga,
Miała cię mać uboga
Doprowadzić! Nie takąć dać obiecowała
Wyprawę, jakąć dała!
Giezłeczkoć tylko dała a lichą tkaneczkę;
Ojciec ziemie brełeczkę
W główki włożył. - Niestetyż, i posag, i ona
W jednej skrzynce zamkniona!

Jan Kochanowski: TREN VIII
Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim,
Moja droga Orszulo, tym zniknieniem swoim!
Pełno nas, a jakoby nikogo nie było:
Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło.
Tyś za wszytki mówiła, za wszytki spiewała,
Wszytkiś w domu kąciki zawżdy pobiegała.
Nie dopuściłaś nigdy matce się frasować
Ani ojcu myśleniem zbytnim głowy psować,
To tego, to owego wdzięcznie obłapiając
I onym swym uciesznym śmiechem zabawiając.
Teraz wszytko umilkło, szczere pustki w domu,
Nie masz zabawki, nie masz rozśmiać się nikomu.
Z każdego kąta żałość człowieka ujmuje,
A serce swej pociechy darmo upatruje.

Jan Kochanowski: TREN X
Orszulo moja wdzięczna, gdzieś mi się podziała?
W którą stronę, w którąś się krainę udała ?
Czyś ty nad wszytki nieba wysoko wniesiona
I tam w liczbę aniołków małych policzona?
Czyliś do raju wzięta? Czyliś na szczęśliwe
Wyspy zaprowadzona? Czy cię przez teskliwe
Charon jeziora wiezie i napawa zdrojem
Niepomnym, że ty nie wiesz nic o płaczu mojem?
Czy, człowieka zrzuciwszy i myśli dziewicze,
Wzięłaś na się postawę i piórka słowicze?
Czyli się w czyścu czyścisz, jesli z strony ciała
Jakakolwiek zmazeczka na tobie została?
Czyś po śmierci tam poszła, kędyś pierwej była,
Niżeś się na mą ciężką żałość urodziła?
Gdzieśkolwiek jest, jeś1iś jest, lituj mej żałości,
A nie możesz li w onej dawnej swej całości,
Pociesz mię, jako możesz, a staw ‘ się przede mną
Lubo snem, lubo cieniem, lub marą nikczemną!

Jan Kochanowski: TREN XII
Żaden ojciec podobno barziej nie miłował
Dziecięcia, żaden barziej nad mię nie żałował.
A też ledwe się kiedy dziecię urodziło,
Co by łaski rodziców swych tak godne było.
Ochędożne, posłuszne, karne, niepieszczone,
Śpiewać, mówić, rymować jako co uczone;
Każdego ukłon trafić, wyrazić postawę,
Obyczaje panieńskie umieć i zabawę;
Roztropne, obyczajne, ludzkie, nierzewniwe,
Dobrowolne, układne, skromne i wstydliwe.
Nigdy ona po ranu karmie nie wspomniała,
Aż pierwej Bogu swoje modlitwy oddała.
Nie poszła spać, aż pierwej matkę pozdrowiła
I zdrowie rodziców swych Bogu poruczyła.
Zawżdy przeciwko ojcu wszytki przebyć progi,
Zawżdy się uradować i przywitać z drogi,
Każdej roboty pomóc, do każdej posługi
Uprzedzić było wszytki rodziców swych sługi.
A to w tak małym wieku sobie poczynała,
Że więccj nad trzydzieści miesięcy nie miała.
Tak wiele cnót jej młodość i takich dzielności
Nie mogła znieść; upadła od swejże bujności,
Żniwa nie doczekawszy! Kłosie mój jedyny,
Jeszcześ mi się był nie zstał, a ja, twej godziny
Nie czekając, znowu cię w smutną ziemię sieję!
Ale pospołu z tobą grzebę i nadzieję:
Bo już nigdy nie wznidziesz ani przed mojema
Wiekom wiecznie zakwitniesz smutnymi oczema.

Jan Kochanowski: TREN XIII
Moja wdzięczna Orszulo, bodaj ty mnie była
Albo nie umierała lub się nie rodziła!
Małe pociechy płacę wielkim żalem swoim
Za tym nieodpowiednym pożegnaniem twoim.
Omyliłaś mię jako nocny sen znikomy,
Który wielkością złota cieszy zmysł łakomy,
Potem nagle uciecze, a temu na jawi
Z onych skarbów jeno chęć a żądzą zostawi.
Takeś ty mnie, Orszulo droga, uczyniła:
Wielkieś nadzieje w moim sercu roznieciła,
Potymeś mię, smutnego, nagle odbieżała
I wszytki moje z sobą pociechy zabrała.
Wzięłaś mi, zgoła mówiąc, dusze połowicę;
Ostatek przy mnie został na wieczną tesknicę.
Tu mi kamień, murarze, ciosany połóżcie;
A na nim tę nieszezęsną pamiątkę wydróżcie:
"Orszula Kochanowska tu leży, kochanie
Ojcowe olbo raczej płacz i narzekanie.
Opakeś to, niebaczna śmierci, udziałała:
Nie jać onej, ale mnie ona plakać miała."

Jan Kochanowski: TREN XIX - SEN
Żałość moja długo w noc oczu mi nie dała
Zamknąć i zemdlonego upokoić ciała;
Ledwie miç na godzinę przed świtaniem swymi
Sen leniwy obłapił skrzydły czarnawymi.
Natenczas mi się matka własnie ukazała,
A na ręku Orszulę moję wdzięczną miała,
Jaka więc po paciorek do mnie przychodziła,
Skoro z swego posłania rano się ruszyła.
Giezłeczko białe na niej, włoski pokręcone,
Twarz rumiana, a oczy ku śmiechu skłonione.
Patrzę, co dalej będzie, aż matka tak rzecze:
"Śpisz, Janie’? czy cię żałość twoja zwykła piecze?"
Zatym-em ciężko westchnął i tak mi się zdało,
Żem się ocknął. - A ona, pomilczawszy mało,
Znowu mówić poczęła: "Twój nieutolony
Płacz, synu mój, przywiódł mię w te tu wasze strony
Z krain barzo dalekich, a łzy gorzkie twoje
Przeszły aż i umarłych tajemne pokoje.
Przyniosłam ci na ręku wdzięczną dziewkę twoję,
Abyś ją mógł oględać jeszcze, a tę swoję
Serdeczną żałość ujął, która tak ujmuje
Sił twoich i tak zdrowie nieznacznie twe psuje,
Jako ogień suchy knot obraca w perzyny,
Darmo nie upuszczając namniejszej godziny.
Czyli nas już umarłe macie za stracone
I którym już na wieki słońce jest zgaszone?
A my, owszem, żywiemy żywot tym ważniejszy,
Czym nad to grube ciało duch jest szlachetniejszy.
Ziemia w ziemię się wraca, a duch, z nieba dany,
Miałby zginąć ani na miejsca swe wezwany?
O to się ty nie frasuj, a wierz niewątpliwie,
Że twoja namilejsza Orszuleczka żywie.
A tu więc takim ci się kształtem ukazała,
Jakoby się śmiertelnym oczom poznać dała.
Ale między anioły i duchy wiecznymi
Jako wdzięczna jutrzenka świeci, a za swymi
Rodzicami się modli, jako to umiała
Z wami będąc, choć jeszcze słów nie domawiała.
Jesliżeć też stąd  roście żałość, że jej lata
Pierwej są przyłomione, niżli tego świata
Rozkoszy zażyć mogła? O biedne i płone
Rozkoszy wasze, które tak są usadzone,
Że w nich więcej frasunków i żałości więcej !
Czego ty doznać możesz sam  z siebie napręcej !
Ucieszyłeś się kiedy z dziewki swej tak wiele,
Żeby pociecha twoja i ono wesele
Mogło porównać z twoim dzisiejszym kłopotem?
Nie rzeczesz tego, widzę! Także trzymaj o tem,
Jakoś doznał, ani się frasuj, że tak rana
Twojej ze wszech namilszej dziewce śmierć zesłana!
Nie od rozkoszyć poszła; poszłać od trudności,
Od pracej, od frasunków, od łez, od żałości,
Czego świat ma tak wiele, że by też co było
W tym doczesnym żywocie człowieczeństwu miło,
Musi smak swój utracić prze wielkość przysady,
A przynamniej prze bojaźń nieuchronnej zdrady.
Czegóż płaczesz, prze Boga? Czegóż nie zażyła?
Że sobie swym posagiem pana nie kupiła?
Że przegróżek i cudzych fuków nie słuchała?
Że boleści w rodzeniu dziatek nie uznała?
Ani umie powiedzieć, czego jej troskliwa
Matka doszła: co z więtszym utrapieniem bywa,
Czy je rodzić, czy je grześć? - Takieć pospolicie
Przysmaki wasze, czym wy sobie świat słodzicie! -
W niebie szczere rozkoszy, a do tego wieczne,
Od wszelakiej przekazy wolne i bezpieczne;
Tu troski nie panują tu pracej nie znają,
Tu nieszczęście, tu miejsca przygody nie mają
Tu choroby nie najdzie, tu nie masz starości,
Tu śmierć, łzami karmiona, nie ma już wolności.
Żyjem wiek nieprzeżyty, wiecznej używamy
Dobrej myśli, przyczyny wszytkich rzeczy znamy.
Słońce nam zawżdy świeci, dzień nigdy nie schodzi
Ani za sobą nocy niewidomej wodzi.
Twórcę wszech rzeczy widziem w Jego majestacie,
Czego wy, w ciele będąc, prózno upatrzacie.
Tu w czas obróć swe myśli, a chowaj się na te
Nieodmienne, synu mój, rozkoszy bogate!
Doznałeś, co świat umie i jego kochanie;
Lepiej na czym ważniejszym zasadź swe staranie!
Dziewka twoja dobry los, możesz wierzyć, wzięła,
A właśnie w swoich rzeczach sobie tak poczęła,
Jako gdy kto, na morze nowo się puściwszy,
A tam niebezpieczeństwo wielkie obaczywszy,
Woli nazad do brzegu. Drudzy, co podali
Żagle wiatrom, na ślepe skały powpadali;
Ten mrozem zwyciężony, ten od głodu zginął,
Rzadki, co by do brzegu na desce przypłynął.
Śmierci zniknąć nie mogła, by też dobrze była
Onę dawną Sybillę wiekiem swym przeżyła.
To, co miało być potym, uprzedzić wolała;
Tymże mniej tego świata niewczasów doznała,
Drugie po swych namilszych rodzicach zostają
I ciężkiego siroctwa, nędzne, doznawają.
Wypchną drugą za męża leda jako z domu,
A majętność zostanie, sam to Bóg wie komu.
Biorą drugie i gwałtem, a biorą i swoi,
Ale i w hordach część się wielka ich zostoi,
Gdzie w niewoli pogańskiej i w służbie sromotnej
Łzy swe piją czekając śmierci wszytkokrotnej.
Tego twej wdzięcznej dziewce bać się już nie trzeba,
Która w swych młodych leciech wzięta jest do nieba
Żadnych frasunków tego świata nie doznawszy
Ani grzechem dusze swej drogiej pomazawszy.
Jej tedy rzeczy, synu - nie masz wątpliwości -
Dobrze poszły, ani stąd używaj żałości !
Swoje szkody tak szacuj i omyłki swoje,
Abyś nie przepamiętał, że baczenie twoje
I stateczność jest droższa! W tę bądź przedsię panem,
Jako się kolwiek czujesz w pociechy obranem.
Człowiek urodziwszy się zasiadł w prawie takim,
Że ma być jako celem przygodom wszelakim;
Z tego trudno się zdzierać! Pocznimy, co chcemy,
Jeśli po dobrej woli nie pójdziem, musiemy,
A co wszystkich jednako ciśnie, nie wiem, czemu
Tobie ma być, synu mój, naciężej jednemu.
Śmiertelna jako i ty twoja dziewka była:
Póki jej zamierzony kres był, póty żyła.
Krótko wprawdzie! ale w tym człowiek nic nie włada,
A wyrzec też, co lepiej, niełacno przypada.
Skryte są Pańskie sądy; co się Jemu zdało,
Nalepiej, żeby się też i nam podobało.
Łzy w tej mierze niepłatne; gdy raz dusza ciała
Odbieży, prózno czekać, by się wrócić miała.
Ale człowiek nie zda się praw szczęściu w tej mierze,
Że szkody pospolicie tylko przed się bierze,
A tego baczyć nie chce ani mieć w pamięci,
Co mu też czasem padnie wedle jego chęci.
Tać jest władza Fortuny, mój namilszy synie,
Żc nie tak uskarżać się, kiedy nam co zginie
Jako dziękować trzeba, że wżdam co zostało,
Bo to wszytko nieszczęście w ręku swoich miało.
A tak i ty, folgując prawu powszechnemu,
Zagródź drogę do serca upadkowi swemu
A w to patrzaj, co uszło ręku złej przygody;
Zyskiem człowiek zwać musi, w czym nie popadł szkody
Na koniec, w co się on koszt i ona utrata,
W co się praca i twoje obróciły lata,
Któreś ty niemal wszytkie strawił nad księgami,
Mało się bawiąc świata tego zabawami?
Teraz by owoc zbierać swojego szczepienia
I ratować w zachwianiu mdłego przyrodzenia!
Cieszyłeś przedtym insze w takiejże przygodzie:
I będziesz w cudzej czulszy niżli w swojej szkodzie?
Teraz, mistrzu, sam się lecz! Czas doktór każdemu,
Ale kto pospolitym torem gardzi, temu
Tak póznego lekarstwa czekać nie przystoi!
Rozumem ma uprzedzić, co insze czas goi.
A czas co ma za fortel? Dawniejsze świeżymi
Przypadkami wybija, czasem weselszymi
Czasem też z tejże miary; co człowiek z baczeniem
Pierwej, niż przyjdzie, widzi i takim myśleniem
Przyszłych rzeczy nie wciąga, przyszłych upatruje
I serce na oboję fortunę gotuje.
Tego się, synu, trzymaj, a ludzkie przygody
Ludzkie noś; jeden jest Pan smutku i nagrody."
Tu zniknęła. - Jam się też ocknął. - Aczciem prawie
Niepewien, jeslim przez sen słuchał czy na jawie.

Epitafium Hannie Kochanowskiej
I tyś, Hanno, za siostrą prędko pospieszyła
I przed czasem podziemne kraje nawiedziła,
Aby ociec nieszczęsny za raz odżałował
Wszytkiego, a na trwalsze rozkoszy się chował.

Jan Kochanowski: Serce roście [ks.I/II]
Serce roście patrząc na te czasy!
Mało przed tym gołe były lasy,
Śnieg na ziemi wysszej łokcia leżał,
A po rzekach wóz nacięższy zbieżał.
Teraz drzewa liście na się wzięły,
Polne łąki pięknie zakwitnęły;
Lody zeszły, a po czystej wodzie
Idą statki i ciosane łodzie.
Teraz prawie świat się wszystek śmieje,
Zboża wstały, wiatr zachodny wieje;
Ptacy sobie gniazda omyślają,
A przede dniem śpiewać poczynają.
Ale to grunt wesela prawego,
Kiedy człowiek sumnienia całego
Ani czuje w sercu żadnej wady,
Przeczby się miał wstydać swojej rady.
Temu wina nie trzeba przylewać
Ani grać na lutni, ani śpiewać;
Będzie wesół, byś chciał, i o wodzie,
Bo się czuje prawie na swobodzie.
Ale kogo gryzie mól zakryty,
Nie idzie mu w smak obiad obfity;
Żadna go pieśń, żadny głos nie ruszy,
Wszystko idzie na wiatr mimo uszy.
Dobra myśli, której nie przywabi,
Choć kto ściany drogo ujedwabi,
Nie gardź moim chłodnikiem chruścianym;
A bądź ze mną, z trzeźwym i z pijanym!


Jan Kochanowski: Nie porzucaj nadzieje [ks.II/IX]
Nie porzucaj nadzieje,
Jakoć się kolwiek dzieje:
Bo nie już słońce ostatnie zachodzi,
A po złej chwili piękny dzień przychodzi.
Patrzaj teraz na lasy,
Jako prze zimne czasy
Wszystkę swą krasę drzewa utraciły,
A śniegi pola wysoko przykryły.
Po chwili wiosna przyjdzie,
Ten śnieg z nienagła zyjdzie,
A ziemia, skoro słońce jej zagrzeje,
W rozliczne barwy znowu się odzieje.
Nic wiecznego na świecie:
Radość się z troską plecie,
A kiedy jedna weźmie moc nawiętszą,
Wtenczas masz ujźrzeć odmianę naprędszą.
Ale człowiek zhardzieje,
Gdy mu się dobrze dzieje;
Więc też, kiedy go Fortuna omyli,
Wnet głowę zwiesi i powagę zmyli.
Lecz na szczęście wszelakie
Serce ma być jednakie;
Bo z nas Fortuna w żywe oczy szydzi,
To da, to weźmie, jako się jej widzi.
Ty nie miej za stracone,
Co może być wrócone:
Siła Bóg może wywrócić w godzinie;
A kto mu kolwiek ufa, nie zaginie.


Jan Kochanowski: (O cnocie) [ks.II/XII]
Nie masz, i po drugi raz nie masz wątpliwości,
Żeby cnota miała być kiedy bez zazdrości:
Jako cień nieodstępny ciała naszladuje,
Tak za cnotą w też tropy zazdrość postępuje.
Nie może jej blasku znieść ani pojźrzec w oczy,
Boleje, że kto przed nią kiedy wysszej skoczy;
A iż baczy po sobie, że się wspinać prózno,
Tego ludziom uwłóczy, w czym jest od nich rózno.
Ale człowiek, który swe pospolitej rzeczy
Służby oddał, tej krzywdy nie ma mieć na pieczy;
Dosyć na tym, kiedy praw, ani niesie wady;
Niechaj drugi boleje, niech się spuka jady!
Cnota (tak jest bogata) nie może wziąć szkody
Ani się też ogląda na ludzkie nagrody;
Sama ona nagrodą i płacą jest sobie
I krom nabytych przypraw świetna w swej ozdobie.
A jesli komu droga otwarta do nieba,
Tym, co służą ojczyźnie. Wątpić nie potrzeba,
Że co im zazdrość ujmie. Bóg nagradzać będzie,
A cnota kiedykolwiek miejsce swe osiędzie.

Jan Kochanowski: Wy, którzy Pospolitą Rzeczą władacie [ks.II/XIV]
Wy, którzy Pospolitą Rzeczą władacie,
A ludzką sprawiedliwość w ręku trzymacie,
Wy, mówię, którym, ludzi paść poruczono
I zwierzchności nad stadem bożym zwierzono:
Miejcie to przed oczyma zawżdy swojemi,
Żeście miejsce zasiedli boże na ziemi,
Z którego macie nie tak swe własne rzeczy
Jako wszytek ludzki mieć rodzaj na pieczy.
A wam więc nad mniejszymi zwierzchność jest dana,
Ale i sami macie nad sobą pana,
Któremu kiedyżkolwiek z spraw swych uczynić
Poczet macie; trudnoż tam krzywemu wynić.
Nie bierze ten pan darów ani się pyta,
Jesli kto chłop czyli się grofem poczyta;
W siermiędze li go widzi, w złotych li głowach,
Jesli namniej przewinił, być mu w okowach.
Więc ja podobno z mniejszym niebezpieczeństwem
Grzeszę, bo sam się tracę swym wszeteczeństwem;
Przełożonych występki miasta zgubiły
I szerokie do gruntu carstwa zniszczyły.

Jan Kochanowski: 
Niezwykłym i nie leda piórem opatrzony [ks.II/XIV]
Niezwykłym i nie leda piórem opatrzony
Polecę precz, poeta, ze dwojej złożony
Natury: ani ja już przebywać na ziemi
Więcej będę; a więtszy nad zazdrość, ludnemi
Miasty wzgardzę. On, w równym szczęściu urodzony,
On ja, jako mię zowiesz, wielce ulubiony
Mój Myszkowski, nie umrę ani mię czarnymi
Styks niewesoła zamknie odnogami swymi.
Już mi skóra chropawa padnie na goleni,
Już mi w ptaka białego wierzch się głowy mieni;
Po palcach wszędy nowe piórka się puszczają,
A z ramion sążeniste skrzydła wyrastają.
Terazże, nad Ikara prędszy przeważnego,
Puste brzegi nawiedzę Bosfora hucznego
I Syrty Cyrynejskie, Muzom poświęcony
Ptak, i pola zabiegłe za zimne Tryjony.
O mnie Moskwa i będą wiedzieć Tatarowie,
I róznego mieszkańcy świata Anglikowie;
Mnie Niemiec i waleczny Hiszpan, mnie poznają,
Którzy głęboki strumień Tybrowy pijają.
Niech przy próznym pogrzebie żadne narzekanie,
Żaden lament nie będzie ani uskarżanie:
Świec i dzwonów zaniechaj, i mar drogo słanych,
I głosem żałobliwym żołtarzów spiewanych!

Jan Kochanowski: 
Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary [ks.

II/XV]
Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary?
Czego za dobrodziejstwa, którym nie masz miary?
Kościół Cię nie ogarnie, wszędy pełno Ciebie,
I w otchłaniach, i w morzu, na ziemi, na niebie.
Złota też, wiem, nie pragniesz, bo to wszytko Twoje,
Cokolwiek na tym świecie człowiek mieni swoje.
Wdzięcznym Cię tedy sercem, Panie, wyznawamy,
Bo nad to przystojniejszej ofiary nie mamy.
Tyś pan wszytkiego świata, Tyś niebo zbudował
I złotymi gwiazdami ślicznieś uhaftował;
Tyś fundament założył nieobeszłej ziemi
I przykryłeś jej nagość zioły rozlicznemi.
Za Twoim rozkazaniem w brzegach morze stoi,
A zamierzonych granic przeskoczyć się boi;
Rzeki wód nieprzebranych wielką hojność mają.
Biały dzień, a noc ciemna swoje czasy znają.
Tobie k'woli rozliczne kwiatki Wiosna rodzi,
Tobie k'woli w kłosianym wieńcu Lato chodzi.
Wino Jesień i jabłka rozmaite dawa,
Potym do gotowego gnuśna Zima wstawa.
Z Twej łaski nocna rosa na mdłe zioła padnie,
A zagorzałe zboża deszcz ożywia snadnie;
Z Twoich rąk wszelkie źwierzę patrza swej żywności,
A Ty każdego żywisz z Twej szczodrobliwości.
Bądź na wieki pochwalon, nieśmiertelny Panie!
Twoja łaska, Twa dobroć nigdy nie ustanie.
Chowaj nas, póki raczysz, na tej niskiej ziemi;
Jedno zawżdy niech będziem pod skrzydłami Twemi!


BAROK:
Jan Andrzej Morsztyn: Niestatek
Prędzej kto wiatr w wór zamknie, prędzej i promieni
Słonecznych drobne kąski wżenię do kieszeni,
Prędzej morze burzliwe groźbą uspokoi,
Prędzej zamknie w garść świat ten, tak wielki, jak stoi,
Prędzej pięścią bez swojej obrazy ogniowi
Dobije, prędzej w sieci obłoki połowi,
Prędzej płacząc nad Etną łzami ją zaleje,
Prędzej niemy zaśpiewa, i ten, co szaleje,
Co mądrego przemówi: prędzej stała będzie
Fortuna, i śmierć z śmiechem w jednym domu siędzie,
Prędzej prawdę poeta powie i sen płonny,
Prędzej i aniołowi płacz nie będzie płonny,
Prędzej słońce na nocleg skryje się w jaskini,
W więzieniu będzie pokój, ludzie na pustyni.
Prędzej nam zginie rozum i ustana słowa,

Jan Andrzej Morsztyn: Niestatek
Oczy są ogień, czoło jest zwierciadłem,
Włos złotem, perłą ząb, płeć mlekiem zsiadłem,
Usta koralem, purpurą jagody,
Póki mi, panno, dotrzymujesz zgody.
Jak się zwadzimy - jagody są trądem,
Usta czeluścią, płeć blejwasem bladem,
Ząb szkapią kością, włosy pajęczyną,
Czoło maglownią, a oczy perzyną.

Jan Andrzej Morsztyn - Do trupa. Sonet
 Leżysz zabity i jam też zabity,
Ty - strzałą śmierci, ja - strzałą miłości,
Ty krwie. ja w sobie nie mam rumianości.
Ty jawne świece, ja mam płomień skryty.

Tyś na twarz suknem żałobnym nakryty,
Jam zawarł zmysły w okropnej ciemności,
Ty masz związane ręce. ja wolności
Zbywszy mam rozum łańcuchem powity.

Ty jednak milczysz, a mój język kwili,
Ty nic nie czujesz, ja cierpię ból srodze,
Tyś jak lód. a jam w piekielnej śreżodze.

Ty się rozsypiesz prochem w małej chwili,
Ja się nie mogę, stawszy się żywiołem
Wiecznym mych ogniów, rozsypać popiołem.

Daniel Naborowski: Marność
Świat hołduje marności
I wszytkie ziemskie włości;
To na wieki nie minie,
Że marna marność słynie. 
Miłujmy i żartujmy,
Żartujmy i miłujmy, 
Lecz pobożnie, uczciwie,
A co czyste, właściwie. 
Nad wszytko bać się Boga -
Tak fraszką śmierć i trwoga.

Daniel Naborowski: Krótkość żywota 
Godzina za godziną niepojęcie chodzi: 
Był przodek, byłeś ty sam, potomek się rodzi. 
Krótka rozprawa: jutro - coś dziś jest, nie będziesz, 
A żeś był, nieboszczyka imienia nabędziesz; 
Dźwięk, cień, dym, wiatr, błysk, głos, punkt - żywot ludzki słynie. 
Słońce więcej nie wschodzi to, które raz minie, 
Kołem niehamowanym lotny czas uchodzi, 
Z którego spadł niejeden, co na starość godzi. 
Wtenczas, kiedy ty myślisz, jużeś był, nieboże; 
Między śmiercią, rodzeniem byt nasz, ledwie może 
Nazwan być czwartą częścią mgnienia; wielom była 
Kolebka grobem, wielom matka ich mogiła. 

Daniel Naborowski: Cnota grunt wszystkiemu
Fraszka wszytko na świecie, fraszka z każdej strony!
Nic to, choć ty masz pałac kosztem wystawiony,
Nic to, że stół zastawiasz hojnie półmiskami,
Nic to, że-ć złoto, srebro leży gromadami,
Nic to, że gładka żona i domu zacnego,
Nic to, że mnóstwo wnuków liczysz z boku swego,

Nic to, że masz wsi gęste i wielkie osady,

Nic to, że sług za tobą niemałe gromady,

Nic to, że równia nie znasz dowcipowi swemu,

Nic to, że się ty światu podobasz wszytkiemu, 

Nic to, że-ć szczęście płynie nieodmiennym torem,

Nic to, choćbyś opatem abo był pryjorem,

Nic to, choć masz papieskie i carskie korony,

Nic to, że cię wyniosło Szczęście nad Tryjony,

Nic to, byś miał tysiąc lat szczęsne panowanie, 

Bo iż to wszytko mija, za nic wszytko stanie.

Sama cnota i sława, która z cnoty płynie,
Nade wszytko ta wiecznie trwa i wiecznie słynie.
Tą kto żyje, ma dosyć, choć nie ma niczego,
A bez tej kto umiera, już nic ze wszytkiego.