To nie jest lektura do poduszki. I nie jest to thriller, horror, gore ani inna literatura, której celem jest wywołanie u odbiorcy grozy, obrzydzenia, niedowierzania. To FAKTY. Fakty przepuszczone przez wyobraźnię autora, który tam był, widział, przeżył. A jednak trudno uwierzyć, że coś takiego miało miejsce w XX wieku w środku cywilizowanej Europy...
1. Kilka słów o autorze: Tadeusz Borowski (1922-1951). Polski pisarz, poeta i dziennikarz z pokolenia Kolumbów, czyli tych pisarzy i poetów polskich, których dojrzewanie przypadło na okres wojny i okupacji. W 1943 roku został aresztowany i trafił do obozu koncentracyjnego Auschwitz z numerem 119198, następnie do Dautmergen w Niemczech a potem do Dachau, skąd został wyzwolony w 1945 roku przez armię USA.
W 1947 roku wydał zbiór opowiadań "Pożegnanie z Marią" (tytułowa Maria to żona Borowskiego), zawierający utwory o charakterze częściowo autobiograficznym, których akcja toczy się w czasie II wojny światowej, również w obozie.
W 1951 roku trafił do szpitala w stanie zamroczenia gazem i środkami nasennymi, a dwa dni później umarł. Tydzień przedtem urodziła się jego córka. Okoliczności samobójstwa Borowskiego są niejasne: mówi się o depresji, romansie, rozczarowaniu komunizmem, chorobie dwubiegunowej, ale też reakcji na złe przyjęcie jego twórczości.
2. O czym jest opowiadanie "Proszę państwa do gazu"?
Przede wszystkim zwróćcie uwagę na ironiczny tytuł będący swoistą antytezą. Zapraszać można do stołu, do tańca, do domu - a tu uprzejme zaproszenie dotyczy komory gazowej, w której tytułowi "państwo" za chwilę będą umierać w męczarniach.
Akcja opowiadania toczy się w obozie Auschwitz, a jej główny wątek dotyczy rozładunku i selekcji trzech transportów więźniów (1500 osób). Główny bohater i narrator - Tadek - dostaje się do 100-osobowego komanda Kanada, które tym się zajmuje. Sądzi, że to przywilej, bo więźniowie mają dostęp do luksusowych towarów, takich jak dobry alkohol, francuskie perfumy, puszki sardynek, buty, jedwabne koszule itp. a jak się uda to nawet kosztowności. Tymczasem uczestniczy w wydarzeniach, które na długo pozostaną w jego pamięci.
3. Przebieg wydarzeń w opowiadaniu:
4. Kim jest człowiek zlagrowany? To więzień niemieckiego obozu koncentracyjnego, który wskutek codziennego obcowania z okrucieństwem i śmiercią utracił naturalną wrażliwość i zaakceptował obozową rzeczywistość. Uprzedmiotowiony, zredukowany do numeru, myśli kategoriami systemu, traktując współwięźniów obojętnie, wrogo lub instrumentalnie. W warunkach skrajnych porzuca podstawową moralność, bo liczy się tylko jego przetrwanie. Bywa jednocześnie ofiarą i katem.
Z okien wychylały się twarze ludzkie, usta chwytały rozpaczliwie powietrze. Zaczerpnąwszy kilka łyków powietrza, ludzie z okien nikli, na ich miejsce wdzierali się inni i tak samo znikali. Krzyki i rzężenia stawały się coraz głośniejsze. (...) Ten powoli ściągnął automat z ramienia, złożył się i przeciągnął serią po wagonach. Ucichło.
Jest prawo obozu, że ludzi idących na śmierć oszukuje się do ostatniej chwili Jest to jedyna dopuszczalna forma litości.
Niezmordowanie jeździ karetka Czerwonego Krzyża: to właśnie w niej wozi się gaz, gaz, którym trują tych ludzi.
Transporty rosną w tygodnie, miesiące, lata. Gdy skończy się wojna, będą liczyć spalonych. Naliczą cztery i pół miliona.
Porozrzucane po kątach wśród kału ludzkiego i pogubionych zegarków leżą poduszone, podeptane niemowlęta, nagie potworki o ogromnych głowach i wydętych brzuchach. Wynosi się je jak kurczaki, trzymając po parę w jednej garści.
— Czemu się głupio pytasz?
— Widzisz, przyjacielu, wzbiera we mnie zupełnie niezrozumiała złość na tych ludzi, że przez nich muszę tu być. Nie współczuję im wcale, że idą do gazu. Żeby się ziemia pod nimi wszystkimi rozstąpiła. Rzuciłbym się na nich z pięściami. Przecież to jest patologiczne chyba, nie mogę zrozumieć.
— Och, wprost przeciwnie, to normalne, przewidziane i obliczone. Męczy cię rampa, buntujesz się, a złość najłatwiej wyładować na słabszym. Pożądane jest nawet, abyś ją wyładował.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz